czwartek, 2 maja 2013
Bardzo lubię tańczyć. Chciałam napisać że wręcz to kocham ale po krótkim zastanowieniu stwierdziłam że była by to przesada. Co roku są występy na festiwalach w których biorę udział co roku, a za każdym razem mam ochotę po prostu schować się pod kołdrę. Moja trema może przez chwilę da mi spokój ale to nie rozwiąże sytuacji bo nie mogę chować się wiecznie. Chciała bym opisać to jak się czuje gdy wychodzę na scenę ale nie wiem czy mnie zrozumiecie. Z nerwów po prostu się "wyłączam" ale nadal czuje te nerwy. Wychodzę na scenę słyszę muzykę i robię to co muszę, czuję się jak bym wszystko robiła przez mgłę i we mgle nie podoba mi się to bo wolała bym żeby wszystko było bardziej rzeczywiste. Wiem że nie mogę od tego uciec wiem że całej mojej grupie zależy na tym żeby wyszło jak najlepiej, a tak reaguje mój mózg na nerwy i może to i lepiej. Jeśli mamy zwyciężyć zwyciężymy jeśli mamy ponieść porażkę to przecież ktoś musi, ale porażka nie przekreśla wszystkiego. Jedno wiem na pewno jeśli wycofamy się nigdy nie dowiemy się co nas czekało. Bez tego wszystkiego życie było by za nudne.
A gdy cel, do którego tyle dążyła był tuż za zakrętem.. ona zlękła się, zawróciła.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz